Foto: mWrocław
Na autostradzie A4 na Dolnym Śląsku między Kostomłotami a Kątami Wrocławskimi działa jeden z najbardziej „skutecznych” systemów odcinkowego pomiaru prędkości w Polsce, który każdego roku rejestruje dziesiątki tysięcy wykroczeń.
Według danych CANARD tylko w 2025 roku w tym miejscu zarejestrowano 39 175 wykroczeń. Oznacza to średnio ponad 100 przypadków dziennie. W praktyce system wykonuje tam zdjęcie mniej więcej co kilka minut, co pokazuje skalę problemu. Kierowcy tracą tam nie tylko pieniądze, ale też punkty karne, często przez niewielkie przekroczenia prędkości.
Problem wynika głównie z przyzwyczajenia. Na autostradach wielu kierowców automatycznie utrzymuje prędkość około 140 km/h. Tymczasem na tym odcinku obowiązuje ograniczenie do 110 km/h. To różnica, którą łatwo przeoczyć, zwłaszcza przy rutynowej jeździe.
Dane pokazują też, że najczęściej dochodzi do niewielkich przekroczeń. Prawie 60 procent przypadków dotyczy zakresu 11–20 km/h ponad limit. To właśnie te wykroczenia generują największą liczbę mandatów.
System kar jest surowy i szybko „zbiera” punkty karne. Nawet niewielkie przekroczenie oznacza mandat, a przy większych prędkościach kwoty rosną bardzo szybko – od 50 zł za najniższe przewinienia aż do 2500 zł przy największych.
W planach jest dalsza rozbudowa systemu. Dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy ma powstać 43 nowych urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości. Po ich uruchomieniu w Polsce będzie działać już 114 takich lokalizacji, co jeszcze bardziej zwiększy kontrolę nad prędkością na drogach.
