Źródło zdjęcia: tuwroclaw.com / Jakub Jurek
Grzegorz Braun stawił się na przesłuchanie w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu, gdzie śledczy planowali przedstawić mu zarzuty związane z głośną interwencją w szpitalu w Oleśnicy. Ostatecznie jednak zarzutów mu nie przedstawiono, ponieważ europoseł złożył wniosek o wyłączenie prokuratora prowadzącego postępowanie.
Grzegorz Braun stawił się we wtorek, 17 lutego, w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. Lider Konfederacji Korony Polskiej miał usłyszeć zarzuty w śledztwie dotyczącym głośnych wydarzeń z 16 kwietnia 2025 roku w szpitalu w Oleśnicy. Tego dnia europoseł wraz ze współpracownikami wszedł do gabinetu ginekolożki Gizeli Jagielskiej. Śledczy zarzucają mu bezprawne pozbawienie lekarki wolności, naruszenie jej nietykalności cielesnej, znieważenie słowne oraz pomawianie jej o działania mogące podważyć zaufanie do niej jako lekarza.
Możliwość postawienia zarzutów pojawiła się po tym, jak w listopadzie 2025 roku Parlament Europejski uchylił immunitet Grzegorz Braun, na wniosek ówczesnego prokuratora generalnego Adam Bodnar. Pierwszy termin przesłuchania wyznaczono na 13 stycznia 2026 roku, jednak europoseł nie stawił się, tłumacząc nieobecność zwolnieniem lekarskim. W związku z tym śledczy wyznaczyli nowy termin – 17 lutego.
Jednak jak się okazało, Grzegorz Braun nie usłyszał zarzutów, ponieważ złożył wniosek o wyłączenie prok. Karoliny Stockiej-Mycek z prowadzenia śledztwa. Do czasu rozpatrzenia tego wniosku prokurator nie może przedstawić europosłowi zarzutów.


Przed wejściem do budynku prokuratury zgromadziła się liczna grupa zwolenników, aby okazać swoje poparcie i solidarność z europosłem. Jeden z nich dał europosłowi… gaśnicę do podpisania. Zebrani mieli transparenty i hasła wyrażające sprzeciw wobec działań prokuratury oraz wsparcie dla Brauna.
Źródło zdjęć: tuwroclaw.com / Jakub Jurek
